Poznajmy się
Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, rodzice zapisali mnie na sztuki walki – Karate Kyokushin.
Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta – po prostu było blisko.
Pasja pojawiła się później. Próbowałam wielu różnych rzeczy: akrobatyki, tańca ludowego, grania na akordeonie czy gitarze. Dopiero w sztukach walki odnalazłam to, czego naprawdę potrzebowałam. Karate pozwalało mi oczyścić myśli i dawało ogromną dawkę energii.
Zafascynowała mnie również filozofia, która za tym stoi.
Kyokushin oznacza „dążenie do prawdy” – i jest drogą do samodoskonalenia poprzez trening fizyczny i duchowy. To nie tylko walka na macie, ale przede wszystkim codzienne mierzenie się z wyzwaniami.
To podejście zostało ze mną do dziś.
Ruch, który stał się drogą
Nie wyobrażałam sobie pracy, która nie jest związana z ruchem.
Dlatego naturalnym wyborem była fizjoterapia.
Dzięki niej jestem w ciągłym działaniu, ale też cały czas się uczę i rozwijam. Karate nauczyło mnie konsekwencji, pokory i dążenia do bycia coraz lepszą – i dokładnie tak podchodzę do swojej pracy.
Jak zaczęła się moja praca z twarzą
Masaż twarzy pojawił się trochę… przypadkiem.
Pracowałam w spa i brakowało osób wykonujących podstawowe zabiegi na twarz, więc poprosiłam o szybkie przeszkolenie. Po kilku masażach zaczęło mi brakować technik – czułam, że mogę zrobić więcej i lepiej.
Zaczęłam szukać dalej.
Trafiłam na masaż Kobido – a że jest to japońska metoda, a Japonia zawsze była mi bliska przez karate, decyzja była prosta. Ukończyłam kurs w Akademii SPA, a zaraz po nim zaczęłam intensywnie praktykować.
Od razu.
Jeszcze nie zdążyłam wrócić do domu, a miałam już zaplanowany cały tydzień pracy z modelkami i modelami.
Kolejny krok – głębsza praca
Z czasem pojawiało się coraz więcej pytań:
co jeszcze mogę zrobić, co mogę poprawić, jak mogę pomóc jeszcze skuteczniej?
To zaprowadziło mnie do Zoga® Face Integration.
W ciągu roku ukończyłam cały cykl szkoleniowy i zdobyłam tytuł Certyfikowanej Terapeutki. To podejście pozwoliło mi spojrzeć na twarz jeszcze szerzej – jako część całego ciała, a nie oddzielny obszar.
Jak pracuję
W swojej pracy patrzę na człowieka całościowo.
Twarz, głowa, szyja, ciało – wszystko jest ze sobą połączone.
Dlatego oprócz masażu często daję też proste ćwiczenia do wykonania w domu, które wspierają efekty terapii.
Łączę relaks z podejściem fizjoterapeutycznym – tak, żebyś mogła nie tylko odpocząć, ale też poczuć realną zmianę.
Relaks drogą do szczęścia
To zdanie bardzo dobrze oddaje to, co jest dla mnie ważne.
W codziennym pędzie łatwo zapomnieć o sobie.
O tym, że ciało potrzebuje zatrzymania, a głowa chwili spokoju.
Dla mnie masaż to właśnie taka przestrzeń.
Relaks, który wpływa nie tylko na samopoczucie, ale też na jakość życia, kondycję ciała i twarzy.